najczęstsze pytania ogłoszenia potrzebna pomoc pliki audio-wideo
Jakub Sosnowski - FOTOGRAFIE

Trauma

Moje Dziecko czasem wraca wspomnieniami
do swojego pierwszego przedszkola...
Dla mnie była to pierwsza poważna porażka wychowawcza...
Dla mojej Córki pierwsza przeżyta trauma...

Początki zazwyczaj są trudne dla małych ludzi,
którzy muszą zostawać same, w obcym miejscu,
z obcymi osobami...
Córkę nastawiałem psychicznie już kilka miesięcy wcześniej
i nawet przez pierwsze dni, mimo płaczu i spazmów innych dzieci,
chętnie i odważnie zostawała.
Naturalnie zdarzyło się kilka łez podczas Jej odbierania,
że zbyt długo mnie nie było... że jeść kazali to, czego nie lubi, itp.
Była jednak względnie dzielna.
Najgorsze jednak zaczęło się, gdy po kilku luźniejszych dniach,
postanowiono egzekwować konieczność leżakowania po obiedzie.
Moja Córa, odkąd skończyła drugi rok życia,
nie miała zwyczaju odpoczywać popołudniami.
Spanie, leżenie, to dla niej zwyczajna strata czasu.
Lepiej przecież ten czas poświęcić na książki, rysowanie, zabawę.
Podczas zapisywania Dzieciaka do placówki,
zapewniono mnie, że dla dzieci, które nie sypiają po obiedzie,
będą organizowane jakieś ciche zajęcia.
Niestety, ze względu na problemy kadrowe,
zrezygnowano z tego udogodnienia.
Kłóciło się więc moje Dziecko z opiekunkami, że leżeć nie będzie,
uciekała do zabawek, itp.
Wówczas któraś "inteligentna inaczej" nawrzeszczała na moją Córę,
że jeśli nie będzie chciała spać, to tatuś po nią nie przyjdzie...
Od tego dnia, poranne wybieranie się do przedszkola,
stało się koszmarem...
Były płacze, spazmy, wymiotowanie i krzyki,
że do przedszkola chodzić nie będzie, bo nie potrafi w ciągu dnia zasnąć,
a pani powiedziała, że po dzieci, które nie śpią po obiedzie,
rodzice nie wracają...
Awanturę w przedszkolu zrobiłem, przeprosiny przyjąłem
ale po cholerę mi coś, co i tak skutków ubocznych nie cofnie...?
No, ale cóż...
Dziecku wytłumaczyłem, co to jest głupiec i bezmyślność ,
a swoją drogą obiecałem, że będę odbierał Ją po obiedzie,
by już więcej w przedszkolu "sypiać" nie musiała.
Stwierdziłem, że jakiś czas przemęczę pracodawcę oraz siebie
urywając się codziennie z roboty na godzinę,
w celu wcześniejszego odebrania Szkraba
i odwiezienia pod opiekę babci.
Sytuacja trudna ale Dzieciak mi się nieco uspokoił,
a to było najważniejsze.
Było lepiej...
Niestety, ze względu na wspomniane problemy kadrowe
i przyjęcie opiekunki maluszków jedynie na 1/2 etatu,
ta zaczęła egzekwować swoje przywileje
przychodząc na 8:00 (zamiast na 7:30)
i wychodząc po obiedzie.
Górna granica była mi obojętna, gdyż i tak Szkraba
zabierałem tuż po lunchu.
Gorzej zrobiło się rano...
Maluchy przyprowadzane przed ósmą, były upychane
na przechowanie do grupy starszaków,
do kobiety, której nie znały i do dzieci, których nie rozumiały.
Któreś komuś coś zabrało, inne kogoś szturchnęło,
więc powróciły u maluszków stany rozrzewnienia...
Pewnego poranka, ledwo z przedszkola wyszedłem,
zostałem dogoniony przez opiekunkę starszaków
i usłyszałem słowa:
- Pan zabierze TO dziecko do domu, bo ono ma grypę żołądkową
i za chwilę zarazi mi cała grupę!

Pytam więc wkurwiony:
- Jakie "TO dziecko"?!
- No, o pańską córkę chodzi... Zwymiotowała! Ma grypę żołądkową!
- Moja Córka, to nie "TO dziecko"! Ona ma imię! I na pewno nie ma grypy żołądkowej!
- Nie wiem jak ma na imię, bo nie jest z mojej grupy
a pan nie jest lekarzem, więc skąd pan wie, że nie ma grypy żołądkowej?!
- A pani jest lekarzem?
– Zapytałem retorycznie i wróciłem po mojego Szkraba.
Spakowaliśmy szybko nasze rzeczy i opuściliśmy na zawsze
ów wzór edukacji i opieki najmłodszych.
Córa naturalnie grypy żołądkowej nie miała. Najzwyczajniej w świecie
popłakała się z jakimś drugim dzieciakiem i podczas szlochów
uciekł z brzuszka łyk śniadanka...

Serce mi się kraje, gdy czasem, przed zaśnięciem,
opowiada mi swoje przeżycia i smutki z tamtego okresu...

Nie jest łatwo być dobrym rodzicem...

Jeszcze trudniej, jest być dobrym opiekunem dla obcego dziecka...



poprzednia [1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11]  [12]  [13]  [14]  [15]  [16]  [17]  [18]  [19]  [20]  [21]  [22]  [23]  [24]  [25]  [26]  [27]  [28]  [29]  [30]  [31]  [32]  [33]  [34]  [35]  [36]  [37]  [38]  [39]  [40]  [41]  [42]  [43]  [44]  [45]  [46]  [47]  [48]  [49]  [50]  [51]  [52]  [53]  [54]  [55]  [56]  [57]  [58]  następna