Ucieczka czy wycieczka?
Kiedyś, na GoldenLine, w wątku związanym
z zapachami/dźwiękami przywołującymi wspomnienia,
napisałem:
[...]
Tak, nos prowadzi nas przez życie
a uszy okraszają smakowanie codzienności...
Dobrze jest czasem zwolnić,
zatrzasnąć na chwilę powieki przed światem,
by przy dźwiękach z winylowej płyty, przyniesionej z piwnicy,
lub pochwyciwszy nagle nutkę znajomego zapachu,
przenieść się do tego, co pozostało już jedynie
w naszych sercach i pamięci...
[...]
Szkoda jedynie, że tylko dla nas...
Nikogo nie wprowadzisz do świata swoich wspomnień;
nie podasz w dłoń kwiatu, który w przywołanych obrazach
właśnie trzymasz "namacalnie" w swojej dłoni...
Każdy z nas ma swój indywidualny świat wspomnień,
niezrozumiały i niedostępny dla innych.
Może dlatego tak rzadko do niego wracamy?
Chcąc zbyt intensywnie żyć dniem codziennym,
rozdajemy siebie tym, którzy czasem nawet na to nie zasługują,
a zapominamy o sobie, o chwili relaksu, o zamknięciu się w świecie,
który jest tylko nasz i w który nikt nie ma prawa i nie może ingerować.
Szkoda, bo przecież przywołując
najpiękniejsze wspomnienia,
przenosząc się do odległych stron i czasów,
możemy na nowo stać się dziećmi, jeszcze raz przeżyć pierwszy pocałunek,
wrócić do najzabawniejszych żakowskich pomysłów... :-)
Ot, po prostu pozytywnie się nastroić,
nabrać dystansu do siebie, do problemów i dzisiejszych rozterek,
by za kolejnych kilkadziesiąt lat, mieć równie przyjemne wspomnienia.
:-)
Życie wspomnieniami nie musi być ucieczką.
Warto natomiast zadbać, by było dla nas wycieczką.
Choćby kwadransem wytchnienia w nawale codziennej pracy.
:-)
poprzednia
[1]
[2]
[3]
[4]
[5]
[6]
[7]
[8]
[9]
[10]
[11]
[12]
[13]
[14]
[15]
[16]
[17]
[18]
[19]
[20]
[21]
[22]
[23]
[24]
[25]
[26]
[27]
[28]
[29]
[30]
[31]
[32]
[33]
[34]
[35]
[36]
[37]
[38]
[39]
[40]
[41]
[42]
[43]
[44]
[45]
[46]
[47]
[48]
[49]
[50]
[51]
[52]
[53]
[54]
[55]
[56]
[57]
[58]
następna