Ostatnio prześladuje mnie język rosyjski.
Prześladuje w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
:-) Fotografowałem ślub pary rosyjsko-polskiej.
Świadkową także była Rosjanka i gdy szliśmy na plener fotograficzny,
napawałem się mową obu Pań...
Przyszło mi także robić zdjęcia na weselu
a bawiło się tam kilkoro Rosjan.
Hmmm... bardzo melodyjny język.
:-)
Mam sentyment do języka rosyjskiego. Uczyłem się go bardzo długo
(kiedyś to był "jedyny słuszny język obcy" wykładany w szkołach).
Niedawno miałem także przyjemność obejrzeć film "Mała Moskwa" (scenariusz i reżyseria Waldemar Krzystek).
Ech, co się będę rozwodził...
Wystarczy kliknąć play poniższego klipu.
A dla wtajemniczonych
jeszcze tych kilka poniższych słów...
Nie widziałam Cię już od miesiąca.
I nic. Jestem może bledsza,
trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
lecz widać można żyć bez powietrza!