najczęstsze pytania ogłoszenia potrzebna pomoc pliki audio-wideo
Jakub Sosnowski - FOTOGRAFIE

Dobro luksusowe

To co ostatnio udało mi się przeczytać przypadkowym przypadkiem,
sprawiło że popadłem w zadumę i wnioski przyszło mi wyciągnąć zaskakujące.
Od tyłu jednak nie wypada, mimo że ostatnio na to ogromna moda,
zwłaszcza w świecie szołbiznesu (że pozwolę sobie spolszczyć makaronizm),
więc od początku zacznę.
Otóż dowiedziałem się, ile kosztuje kochanka.
Nie! Nie prostytutka, znana też pod kilkoma innymi nazwami
(choć dla żon "kochanka" i, najdelikatniej określając, "prostytutka", to synonimy)
ale kochanka!
Jak zostało obliczone, kochanka jest dobrem luksusowym.
To nic, że pojawia się u boku mężczyzny niby z tych samych powodów,
dla których mężczyzna pozwala jej się u swego boku pojawić
(czyli podręcznikowo: nuda w dotychczasowym związku,
chęć udowodnienia swojej atrakcyjności, zauroczenie, itd., itp.).
Kochanka, to dobro luksusowe i nikt ani nic tego nie zmieni.
:-)
Dlaczego?
Dobrze, nie trzymam w niepewności - wymieniam!
:-)

Gadu gadu, mlasku mlasku, czyli zaczynamy spotkanie.
;-)
Spotykać się należy w miejscu schludnym i odpowiednio drogim,
co zapewni zadowolenie kochanki z atmosfery rozmów, smacznych posiłków
i naszego gustu.
Niby czyste i względnie tanie knajpki też można znaleźć
ale wybór tej z "górnej półki" ogranicza dodatkowo możliwość natknięcia się w lokalu
na sąsiadów oraz innych osobliwie życzliwych nam znajomych.
Rozpoczynamy zatem od minimum 100 zł wzwyż.

Aaa, kotki dwa, czyli spotkanie właściwe.
;-)
To największe wyzwanie, bo miejsce na fiku-miku
musi być jeszcze dokładniej wybrane niż restauracja.
Opcji jest kilka.
Może to być hotel (wcześniej koniecznie trzeba zrobić rekonesans
w celu sprawdzenia, czy nie pracuje tam np. nasza porzucona sprzed lat),
w którym jednakże bez względu na to, czy przyjdziemy na trzy godziny,
na sześć czy na dwanaście, i tak policzą nas za całą dobę...
Z portfela znika więc minimum 250 zł.

Jeżeli mamy dość duże potrzeby (niektórzy niestety
borykają się z tym do bardzo późnych lat życia) i planujemy
więcej niż cztery spotkania w miesiącu, warto zastanowić się
nad wynajęciem garsoniery.
Ma ona dodatkowy plus - nie będzie niezręcznie przyprowadzać do niej
ciągle to innych kochanek. ;-)
Cena od 1.000 złotych miesięcznie + media.

Dysponując kolegą-kawalerem z własnym lokum,
można połaszczyć się o dżentelmeńską umowę.
Kosztować nas to będzie zazwyczaj jedynie kaca
przed lub po każdym użyczeniu kluczy.
Niestety jest też sporo "ale" takiego rozwiązanie, a mianowicie:
- musimy mieć wyrozumiałą lub zdesperowaną kochankę,
- umówienie terminów spotkań odbywa się między trzema osobami
a i tak czasem możemy zostać na lodzie, jeżeli kumpel wyrwie coś dla siebie
w ramach last minute,
- należy liczyć się z tym, że z lodówki zniknie kupiony wcześniej przez nas szampan,
kawior i truskawki,
- mimo naszej wyrozumiałości i desperacji, zbieranie naprędce
brudnych slipek i sztywnych skarpetek naszego kolegi,
może zburzyć najsztywniej postawiony romantyzm (i nie tylko romantyzm)...
;-)

Nie płacz, kiedy odjadę, czyli zakończenie spotkania.
;-)
Nie ważne jak zaczynasz... Ba! Nawet przestanie być ważne, jak było w trakcie,
jeżeli przygotujesz coś na zakończenie.
Kwiaty możemy sobie odpuścić, bo kochanka będzie musiała
niezręcznie się z nich tłumaczyć przed mężem.
Trzeba więc wybrać coś, co mogła sobie kupić sama.
Najbezpieczniejsza jest biżuteria, pod warunkiem, że wcześniej
dokładnie przyjrzymy się w czym gustuje kochanka.
Za świecidełko, które unieść zdoła najmniejsza sroka,
damy u jubilera minimum 250 zł.

Chłopaki nie płaczą, czyli podsumowanie spotkania.
;-)
Jak by nie liczyć, w najzdrowszej opcji
na jednorazowe zaspokojenie potrzeb lgnących do siebie ciał,
wydamy minimum 600 zł.

Czy to dużo, czy mało...?
Naturalnie zależy od dochodów.
Jedno jest pewne - fotografa mojego pokroju,
na kochankę nie stać.
;-)

Zapyta ktoś - a co z pannami?!
Przecież jak się trafi z własnym mieszkaniem,
to jak los na loterii!
Hmmm...
:-)
Próbuj, Przyjacielu!
:-)
Próbuj i pamiętaj, że jak będziesz potrzebował fotografa na ślub i wesele
lub przynajmniej na chrzest, to wystarczy wklepać na www.google.pl
Jakub Sosnowski - najlepszy fotograf
;-)
I żeby nie było - przedstawienie zaświadczenia o płaceniu alimentów,
nie sprawi, że dostaniesz ode mnie zniżkę na obsługę fotograficzną.
;-)



poprzednia [1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11]  [12]  [13]  [14]  [15]  [16]  [17]  [18]  [19]  [20]  [21]  [22]  [23]  [24]  [25]  [26]  [27]  [28]  [29]  [30]  [31]  [32]  [33]  [34]  [35]  [36]  [37]  [38]  [39]  [40]  [41]  [42]  [43]  [44]  [45]  [46]  [47]  [48]  [49]  [50]  [51]  [52]  [53]  [54]  [55]  [56]  [57]  [58]  następna