to wciąż za mało...
Skończyłem kolejny sezon.
Teraz miesiąc odpoczynku.
Cholernie długi miesiąc,
w którym trudno będzie cokolwiek zregenerować,
bo nie potrafię zasnąć na zawołanie...
nie potrafię zamknąć oczu na kilka tygodni,
by przygotować przed kolejnym czasem wzmożonej pracy...
Wezmę do ręki coś z zaległych książek,
zaliczę jakiś odłożony "na później" film...
Powinienem zadbać o ogólną kondycję.
W końcu już wiek zawałowy osiągnąłem...
Gdzieś w hotelowym korytarzu krótka chwila,
splecione ręce gdzieś na plaży, oczu błysk,
wysłany w biegu krótki list,
stokrotka śniegu, dobra myśl,
to wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.
Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd
i nie wybaczy nikt chłodu ust twych.
Zresztą żona wie, gdzie trzymam umowy,
więc odda zaliczki, przeprosi...
;-)
poprzednia
[1]
[2]
[3]
[4]
[5]
[6]
[7]
[8]
[9]
[10]
[11]
[12]
[13]
[14]
[15]
[16]
[17]
[18]
[19]
[20]
[21]
[22]
[23]
[24]
[25]
[26]
[27]
[28]
[29]
[30]
[31]
[32]
[33]
[34]
[35]
[36]
[37]
[38]
[39]
[40]
[41]
[42]
[43]
[44]
[45]
[46]
[47]
[48]
[49]
[50]
[51]
[52]
[53]
[54]
[55]
[56]
[57]
[58]
następna