Korowód samotnych dusz
Sunie krańcem nieba
To dusze tych,
Którzy nie mogli odnaleźć siebie
I swojego miejsca
Wśród szczęśliwych ludzi.
Odeszli by uwolnić się od masek
Pozostawiając gnijące powłoki
Jedna obok drugiej
Choć nie znali się wzajemnie
I teraz podążają ich tysiące
Lecz każda osobno.
Tak długo przebywały sam na sam
Z samotnością i smutkiem,
Że teraz nie mogą już ich opuścić
Mkną więc tam,
Gdzie będą mogły być same
Ze swoimi uczuciami
W głąb otchłani.
Nie pytaj
Są myśli, które jak ogień palą
Są serca, które szczęścia nie znają
Są ludzie, wzgardzani przez bliźniego
Więc kiedy ktoś umiera
Nie pytaj "dlaczego?"