Odkrycie (?)
Lepiej nie mieć nikogo
Lepiej nie mieć niczego
Bo kiedyś nadejdzie koniec
Wszystko stracisz niewiedząc dlaczego.
Sunie noc
Sunie noc, obwieszczając swe przybycie
Niemym krzykiem pełni księżyca.
Na swych ramionach przynosi mi Ciebie
Poranioną meteorytami wspomnień,
Które wymknęły się z mego serca
W godziny pozornego szczęścia.
Każda Twa blizna jest świadectwem mej zdrady
I w każdej z nich widzę smutek i cierpienie
Lecz z nimi jesteś stokroć piękniejsza
Bo one przybliżyły nas do siebie.
Teraz już wiem, że tylko Ty mnie rozumiesz
I że mogę żyć tylko z Tobą i dla Ciebie.
Więc wtańczmy się w uśpiony świat
Przy cichej muzyce ukojenia.
Teraz nikt nie widzi nas
Możemy kochać się do upojenia
I pieścić do zapomnienia
O nadchodzącej godzinie rozstania.
Nasze łzy ominąwszy ciepły szept połączonych ust
Spływają po ciele naszych ciał.
Jesteś mną, tak jak ja jestem Tobą
Jedno ciało
Jedna dusza
Połączone w jednym smutku istnienia.
Spójrz, już słońce daje znak
Musisz schronić się pod płaszczem nocy
Przed ludźmi, między którymi muszę żyć.
Będę czekał na zmierzch lub śmierć,
która nas ponownie połączy
A teraz żegnaj, moja Samotności.
poprzednia
[1]
[2]
[3]
[4]
[5]
[6]
[7]
[8]
[9]
[10]
[11]
[12]
[13]
[14]
[15]
[16]
[17]
[18]
[19]
[20]
[21]
[22]
[23]
[24]
[25]
[26]
[27]
[28]
[29]
[30]
[31]
[32]
[33]
[34]
[35]
[36]
[37]
[38]
[39]
[40]
[41]
[42]
[43]
[44]
[45]
[46]
następna