Bill Gates powiedział kiedyś Postęp technologii polega na dostosowaniu jej tak, abyś nawet jej nie zauważał i tak by mogła stać się częścią codziennego życia. Taka właśnie miała być nasza technologia: wszechobecna, usprawniająca naukę czy pracę, pozwalająca korzystać z informacji niemal w każdej chwili. Jednak problem zaczął się wtedy, gdy narzędzia, które miały oszczędzać czas, same stały się źródłem kolejnych obowiązków.
W wielu miejscach pracy jedna platforma służy do komunikacji, druga do planowania zadań, trzecia do prowadzenia dokumentacji, a czwarta do raportowania wyników. Do tego dochodzą wiadomości e-mail, komunikatory, wideokonferencje, powiadomienia i aktualizacje systemów. Człowiek nie tylko wykonuje swoją pracę, ale coraz częściej musi również zarządzać całym cyfrowym środowiskiem, w którym ta praca się odbywa.
Badanie opublikowane 22 lipca 2026 roku w czasopiśmie „BMC Psychology” pokazuje, że technostres może być związany z przeciążeniem poznawczym. Ważną rolę w tym mechanizmie może odgrywać wyczerpanie emocjonalne. Chociaż uczestnikami badania byli studenci chińskich uczelni, opisany problem nie ogranicza się wyłącznie do środowiska akademickiego. W podobnych warunkach funkcjonują dziś nauczyciele, pracownicy ochrony zdrowia, psychologowie, urzędnicy, przedsiębiorcy, pracownicy biurowi oraz osoby wykonujące pracę zdalną lub hybrydową.
Czym właściwie jest technostres?
Technostres nie oznacza po prostu niechęci do komputerów ani braku umiejętności posługiwania się nowymi urządzeniami. Jest to stres wynikający z wymagań związanych z korzystaniem z technologii. Może pojawiać się nawet u osób sprawnie obsługujących programy i aplikacje.
Autorzy badania wyróżnili pięć obszarów technostresu. Pierwszym z nich jest nadmierna złożoność technologii, czyli poczucie, że systemy są trudne w obsłudze, nieintuicyjne lub wymagają ciągłego uczenia się. Drugim jest przeciążenie technologiczne, gdy narzędzia cyfrowe zmuszają człowieka do wykonywania większej liczby zadań, pracy w szybszym tempie i obsługiwania wielu informacji jednocześnie. Kolejny obszar stanowi wkraczanie technologii w życie prywatne. Telefon służbowy, poczta elektroniczna czy komunikator sprawiają, że obowiązki mogą towarzyszyć człowiekowi również wieczorem, podczas weekendu lub urlopu. Technostres może być także związany z obawą o własne kompetencje i pozycję zawodową. Pracownik może zastanawiać się, czy poradzi sobie z nowym systemem, czy nadąży za zmianami albo czy technologia nie sprawi, że jego umiejętności przestaną być potrzebne. Ostatnim wymiarem jest niepewność wywołana ciągłymi zmianami. Programy są aktualizowane, procedury ulegają modyfikacjom, a narzędzia, których ktoś dopiero nauczył się używać, zostają zastąpione kolejnymi. W efekcie człowiek może mieć wrażenie, że nigdy nie osiąga pełnej sprawności i wciąż musi rozpoczynać naukę od nowa. Wszystkie wymienione wymiary technostresu były w badaniu dodatnio związane zarówno z przeciążeniem poznawczym, jak i z wyczerpaniem emocjonalnym.
Badając technostres – przebieg badania
Badacze objęli ankietą studentów uczelni wyższych w Chinach. Zastosowali metodę pomiaru z przesunięciem czasowym, co oznacza, że informacje dotyczące badanych zmiennych nie były zbierane wyłącznie w jednym momencie. Zależności pomiędzy technostresem, wyczerpaniem emocjonalnym i przeciążeniem poznawczym analizowano przy użyciu modelowania równań strukturalnych.
Autorzy chcieli sprawdzić, czy technostres jest związany z trudnościami poznawczymi bezpośrednio, czy też część tego związku można wyjaśnić stopniowym wyczerpywaniem zasobów emocjonalnych. Wyniki wskazały, że występowały oba mechanizmy. Technostres był bezpośrednio związany z przeciążeniem poznawczym, ale jednocześnie wiązał się z wyczerpaniem emocjonalnym, które z kolei było związane z większym przeciążeniem umysłu.
Ważne. Badanie opublikowane w „BMC Psychology” zostało przeprowadzone wśród studentów chińskich uczelni. Nie można więc na jego podstawie automatycznie stwierdzić, że dokładnie taki sam mechanizm występuje u nauczycieli, lekarzy, pracowników biurowych lub przedsiębiorców. Wyniki opierały się na samoopisie, co oznacza, że uczestnicy sami oceniali poziom technostresu, wyczerpania emocjonalnego i przeciążenia poznawczego. Badanie nie pozwala również jednoznacznie ustalić kierunku zależności. Możliwe jest na przykład, że osoby bardziej wyczerpane silniej odczuwają cyfrowe wymagania albo częściej oceniają technologie jako trudne i przytłaczające. Artykuł został udostępniony jako wczesna, niezredagowana jeszcze wersja publikacji. Wydawca zaznacza, że tekst będzie podlegał dalszym pracom redakcyjnym i na tym etapie może zawierać błędy. Wyniki należy więc interpretować ostrożnie.
Kiedy umysł otrzymuje więcej, niż może przetworzyć
Przeciążenie poznawcze pojawia się, gdy liczba informacji, decyzji i zadań przekracza możliwości ich sprawnego przetwarzania. Człowiek może mieć wówczas trudność z utrzymaniem uwagi, zapamiętywaniem, planowaniem kolejnych działań i odróżnianiem spraw ważnych od mniej istotnych. Nawet proste zadanie zaczyna wymagać większego wysiłku, ponieważ jest nieustannie przerywane przez kolejne komunikaty.
Dobrym przykładem może być nauczyciel, który podczas prowadzenia lekcji otrzymuje wiadomości w dzienniku elektronicznym, informacje od rodziców i powiadomienia dotyczące dokumentacji. Po zajęciach musi wprowadzić dane do kilku systemów, sprawdzić pocztę oraz odpowiedzieć na wiadomości przesłane różnymi kanałami. Każda z tych czynności może wydawać się niewielka, lecz razem tworzą środowisko wymagające ciągłego przenoszenia uwagi.
Podobne obciążenie może dotyczyć pielęgniarki pracującej z elektroniczną dokumentacją, psychologa uzupełniającego kilka rodzajów formularzy, urzędnika korzystającego z różnych baz danych lub pracownika biurowego, który jednocześnie śledzi pocztę, komunikator zespołu i system zarządzania zadaniami. Problemem nie jest wtedy wyłącznie ilość pracy, lecz także jej rozdrobnienie i konieczność nieustannego przełączania się między narzędziami.
Systematyczny przegląd badań dotyczących technostresu zawodowego wskazywał, że różne rodzaje cyfrowych wymagań są zazwyczaj związane z niekorzystnymi wynikami dotyczącymi zdrowia i funkcjonowania w pracy. Autorzy przeglądu podkreślali jednak duże zróżnicowanie metod pomiaru oraz potrzebę dalszych badań.
Wyczerpanie emocjonalne jako brakujące ogniwo
Najważniejszy wynik badania opublikowanego w „BMC Psychology” dotyczy roli wyczerpania emocjonalnego. Technostres był związany z większym wyczerpaniem, a ono z większym przeciążeniem poznawczym. Można więc przypuszczać, że cyfrowe wymagania nie tylko bezpośrednio zajmują uwagę, ale również stopniowo odbierają energię potrzebną do koncentracji i regulowania własnych reakcji.
Człowiek przez pewien czas może radzić sobie z nadmiarem wiadomości, ciągłymi zmianami oraz presją dostępności. Kosztem staje się jednak konieczność pozostawania w stanie gotowości. Trzeba pilnować, czy nie pojawiło się nowe zadanie, czy ktoś nie oczekuje szybkiej odpowiedzi oraz czy system nie został ponownie zmieniony. Taka czujność może utrudniać psychiczne odłączenie się od obowiązków.
Po pewnym czasie zmęczenie nie musi już ustępować po krótkiej przerwie. Pojawia się poczucie psychicznego zużycia, rozdrażnienie, mniejsza cierpliwość i trudność w rozpoczynaniu kolejnych zadań. W takim stanie człowiek ma mniej zasobów do selekcjonowania informacji, kontrolowania uwagi i podejmowania decyzji. Schemat opisany w badaniu można więc przedstawić następująco:
technostres → wyczerpanie emocjonalne → przeciążenie poznawcze
Nie oznacza to jednak, że badacze potwierdzili prosty związek przyczynowy. Analiza mediacji została wyprowadzona z danych obserwacyjnych. Autorzy sami zaznaczyli, że przedstawiony mechanizm wymaga potwierdzenia w badaniach podłużnych lub eksperymentalnych.
Nie chodzi tylko o czas przed ekranem
W rozmowach o cyfrowym przeciążeniu często pojawia się pytanie o liczbę godzin spędzanych przed ekranem. Czas korzystania z urządzeń jest ważny, ale nie wyjaśnia całego problemu. Dwie osoby mogą pracować przy komputerze przez osiem godzin i doświadczać zupełnie innego poziomu obciążenia.
Pierwsza z nich może korzystać z jednego stabilnego programu, wykonywać zadania w przewidywalnej kolejności i mieć jasno określone godziny kontaktu. Druga może obsługiwać kilka platform, otrzymywać nieustanne powiadomienia, reagować na pilne wiadomości oraz regularnie dostosowywać się do zmian wprowadzanych bez odpowiedniego przygotowania. Długość pracy będzie podobna, ale jej koszt psychiczny może być zupełnie inny.
Istotnym źródłem technostresu jest również brak granicy między pracą a odpoczynkiem. Sam fakt, że pracownik może odpowiedzieć na wiadomość wieczorem, nie oznacza jeszcze, że powinien to robić. Jeżeli w organizacji nie ma jasnych zasad, możliwość szybkiego kontaktu łatwo zmienia się w oczekiwanie stałej dostępności.
Chociaż nowe badanie dotyczyło studentów, wcześniejsze badania zawodowe pokazują, że technostres występuje w różnych środowiskach pracy. W badaniu przeprowadzonym wśród pielęgniarek w niemieckich szpitalach przeciążenie technologiczne i złożoność technologii były istotnie związane z nasileniem objawów wypalenia. Analizowano również znaczenie wsparcia oferowanego przez pracodawcę, co pokazuje, że technostres nie jest wyłącznie problemem indywidualnej odporności pracownika.
W ochronie zdrowia technologia może poprawiać bezpieczeństwo i dostęp do informacji, ale źle zaprojektowana dokumentacja elektroniczna może zwiększać liczbę czynności administracyjnych. W szkole dziennik elektroniczny ułatwia kontakt z rodzicami, ale może również tworzyć presję odpowiadania na wiadomości poza godzinami pracy. W firmach komunikatory przyspieszają wymianę informacji, ale równocześnie zwiększają liczbę przerw i utrwalają oczekiwanie natychmiastowej reakcji.
Technostres może dotyczyć również przedsiębiorców i osób samozatrudnionych. Brak formalnego przełożonego nie chroni przed cyfrowym przeciążeniem. Rolę zewnętrznej kontroli mogą przejąć oczekiwania klientów, media społecznościowe, systemy sprzedaży, aplikacje księgowe i konieczność stałego monitorowania wyników. Osoba prowadząca własną działalność może mieć poczucie, że każda chwila pozostawania offline oznacza utratę zlecenia lub opóźnienie ważnej sprawy.
Technostres. Co mogą zrobić pracodawcy i instytucje?
Technostresu nie powinno się sprowadzać do problemu pracownika, który „nie radzi sobie z technologią”. Jeżeli źródłem obciążenia jest nadmiar narzędzi, niejasna komunikacja lub źle zaprojektowany system, kolejne szkolenie z zarządzania stresem może nie wystarczyć. Najpierw warto sprawdzić, czy środowisko pracy nie generuje stresu, którego można uniknąć.
Jednym z podstawowych działań jest ograniczenie liczby kanałów komunikacji. Pracownik powinien wiedzieć, gdzie pojawiają się informacje pilne, gdzie przekazywane są dokumenty, a który kanał ma jedynie charakter pomocniczy. Warto również określić, w jakich godzinach oczekuje się odpowiedzi oraz co naprawdę oznacza „pilna” wiadomość.
Znaczenie ma także sposób wprowadzania zmian technologicznych. Nowy system nie powinien trafiać do pracowników bez przygotowania, czasu na naukę i dostępnego wsparcia technicznego. Należy również sprawdzić, czy nowe narzędzie rzeczywiście zastępuje poprzednie, czy jedynie zostaje dołączone do już istniejącego zestawu obowiązków.
Badanie eksperckie dotyczące zapobiegania technostresowi wyróżniło 24 działania, które mogą być podejmowane na poziomie technologii, organizacji oraz pracownika. Wśród nich znalazło się między innymi zarządzanie dostępnością, projektowanie narzędzi z uwzględnieniem potrzeb użytkownika, ograniczanie zbędnych elementów środowiska cyfrowego, szkolenie kadry kierowniczej i zapewnianie sprawnego wsparcia technicznego. Autorzy podkreślili, że trwała profilaktyka wymaga nie tylko wzmacniania umiejętności pracowników, ale także zmiany źródeł stresu obecnych w organizacji.
Stres technologiczny. Co może zrobić pracownik?
Część działań można wprowadzić samodzielnie, chociaż ich skuteczność będzie ograniczona, jeżeli organizacja nadal wymaga ciągłej dostępności. Pomocne może być wyłączenie powiadomień, które nie wymagają natychmiastowej reakcji, oraz wyznaczenie konkretnych godzin sprawdzania poczty i komunikatorów. Warto także ograniczać liczbę otwartych programów i wykonywać zadania wymagające skupienia w blokach wolnych od wiadomości.
Znaczenie ma również świadome kończenie pracy. Zamknięcie laptopa nie zawsze oznacza, że człowiek przestał analizować wiadomości i planować odpowiedzi. Dlatego potrzebny może być prosty rytuał przejścia: zapisanie zadań na kolejny dzień, zamknięcie służbowych aplikacji i wyłączenie powiadomień.
Nie chodzi jednak o stworzenie kolejnego zestawu zasad, które pracownik ma realizować perfekcyjnie. Jeżeli próba poradzenia sobie z technostresem staje się następnym obowiązkiem, może tylko zwiększać presję. Indywidualne strategie powinny wspierać odpoczynek, a nie zastępować odpowiedzialność pracodawcy za sposób organizacji pracy.
Technologia powinna wspierać człowieka, a nie przejmować jego uwagę
Technostres pokazuje, że cyfryzacja nie jest neutralnym procesem. To, czy technologia ułatwia pracę, zależy nie tylko od możliwości samego programu, ale również od sposobu jego wdrożenia, liczby używanych narzędzi, kultury organizacyjnej i zasad komunikacji.
Problemem nie musi być sam komputer, telefon ani czas spędzony przed ekranem. Źródłem przeciążenia może być konieczność nieustannego reagowania, przełączania uwagi i dostosowywania się do zmian. Jeżeli taki stan utrzymuje się przez dłuższy czas, może wiązać się z emocjonalnym wyczerpaniem, a ono z coraz większymi trudnościami w koncentracji i przetwarzaniu informacji.
Odpowiedzią na technostres nie powinno być więc wyłącznie uczenie ludzi, jak mają lepiej znosić przeciążenie. Równie ważne jest projektowanie szkół, uczelni i miejsc pracy w taki sposób, aby tego przeciążenia nie wytwarzały.
Żródło: Hashmi, Z. F., Iqbal, J., Asghar, M. Z., & Abid, M. N. (2026). How technostress creators are associated with cognitive overload: The mediating role of emotional exhaustion in academia. BMC Psychology. Advance online publication. https://doi.org/10.1186/s40359-026-05221-x